I Bóg stworzył… legendarne Saint Tropez

I Bóg stworzył… legendarne Saint Tropez

Saint Tropez – symbol bogactwa, blichtru i luksusu oraz destynacja marzeń – od lat jak magnes przyciąga turystów z całego świata.

To miejscowość, która w ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat zrobiła oszałamiającą karierę.

To również letnie centrum światowego show-businessu, do którego zjeżdżają prawdziwe gwiazdy.

Właśnie tutaj, w tym malutkim Saint Tropez, w luksusowych willach -osiedlają się największe światowe fortuny.

To tutaj podczas lunchu lub z pozoru nieoficjalnych spotkań dobija się interesów wartych majątek.

Jak to się stało, że mała wioska rybacka zrobiła zawrotną „karierę” na cały świat? 

Na czym zatem polega fenomen tej zwykłej, a jednak tak niezwykłej miejscowości ?

Jak to się stało, że narodziło się TO mityczne i legendarne Saint Tropez?

O tym opowiem Wam poniżej.

Do you do you Saint Tropez?

Saint Tropez – to dawna wioska rybacka na południu Francji, w ciągu kilkudziesięciu lat stała się słynną na cały świat nadmorską miejscowością wypoczynkową.

To prawdziwa hybryda. Z jednej strony możemy tutaj znaleźć wszechotaczający luksus, a z drugiej, nadal można odnaleźć dawnego prawdziwego ducha Saint Tropez.

To miejscowość, która leniwie budząc się z zimowego snu, w sezonie letnim przekształca się w potężne centrum światowego show – biznesu i prawdziwe imperium biznesowe.

W sezonie letnim, co chwilę kursują helikoptery z biznesmenami na pokładzie, transportując teczki z dokumentami warte fortunę.

A jeszcze kilkadziesiąt lat temu, nikt nawet nie śmiał przypuszczać, że malutka i niepozorna wówczas wioska zrobi tak niesamowitą, światową karierę!

Początki

Pierwszymi, którzy odkryli unikatowy charakter wioski był francuski malarz Paul Signac w 1892 roku oraz Guy de Maupassant, który przyjechał się tu leczyć na …syfilis.

W Saint Tropez nie było wówczas luksusowych kilkupiętrowych jachtów zacumowanych w porcie, ani ekskluzywnych restauracji czy drogich butików sławnych projektantów. Ale było coś innego, co spowodowało, że Signac zachwycił się tą zwyczajną – niezwyczajną wioską prowansalską. 

Były to cudowne zachody słońca, intensywne barwy, kolory oraz światło. Towarzyszący temu dodatkowo niesamowity spokój oraz intymna atmosfera stanowiły podwaliny dla twórczej weny niezbędnej do tworzenia jego dzieł.      

            W jednym ze swoich listów do matki tak Signac pisał o Saint Tropez: „Wiatr popchnął mnie w stronę ósmego cudu świata”…

Signac, zafascynowany jako pierwszy, z jednej strony dawał temu upust na płótnie tworząc kolejne dzieła, a z drugiej zaczął zapraszać do wioski swoich przyjaciół malarzy: Henri Matisse, Pablo Picasso, Pierre Bonnard, Albert Marquet.

Oni podobnie jak Signac, oczarowani urokiem wioski uwieczniali wszystko na swoich dziełach: malowali place, dachy, domy, kameralne uliczki. Obrazy Signaca czy Matissa, przypominające pocztówki z pięknymi widokami prezentowane wówczas na wystawach w Paryżu, zachwyciły ówczesną paryską arystokrację.

W efekcie, zainspirowana niezwykłymi widokami, zaczęła ona przybywać do wioski w poszukiwaniu spokoju i intymności.

Saint Tropez  oczyma Paula Signaca

Po malarzach, kolejnym, którzy odkryli Saint Tropez, i je uwieczniali w swoich dziełach byli pisarze.

W 1921 roku w wiosce zamieszkała Colette – francuska pisarka i skandalistka tamtego okresu, a następnie Françoise Sagan i Boris Vian.

Czas po zakończeniu drugiej wojny światowej w Saint Tropez, był okresem pełnym nadziei i entuzjazmu. Z jednej strony miejscowi rybacy odbudowywali poczynione przez wojnę zniszczenia, a z drugiej nie zapominali o zabawie: bawili się, tańczyli i degustowali wysokoprocentowe trunki do późnych godzin nocnych.

Powszechnie, właśnie ten czas uważa się za podwaliny prawdziwej zabawy w Saint Tropez – miejscowości, która później będzie znana z rozrywkowego stylu życia.

Chociaż oficjalnie prawdziwe opalanie topless na Saint tropezkiej plaży narodziło się nieco później, to już pod koniec lat 30-tych paryskie arystokratki nieśmiało zdejmowały staniki właśnie w tej niewielkiej, spokojnej jeszcze wtedy wiosce.

W taki oto sposób, dzięki malarzom, a następnie pisarzom Saint Tropez stało się miejscem spotkań i ucieczek paryskiej inteligencji oraz artystycznej elity.

Następnie przyszły lata 50-te, kiedy to

Bóg stworzył …. legendarne Saint Tropez

Brigitte Bardot
– francuska aktorka mieszkająca do dzisiaj w Saint Tropez

To czas, w którym sława tego portowego miasteczka wręcz eksplodowała
i poszybowała w kosmos z prędkością światła.

I wówczas zaczęła się prawdziwa „moda” na Saint Tropez.

Dlaczego??? Gdyż narodziła się Brigitte.

Brigitte Bardot.

To wtedy tak naprawdę wszystko się zmieniło za sprawą nakręconego w wiosce filmu „I Bóg stworzył …. kobietę”

Reżyser Roger Vadim w roli głównej obsadził debiutującą, młodziutką i nikomu wtedy jeszcze nie znaną Brigitte Bardot.

Francuska aktorka wcieliła się w rolę pruderyjnej nastolatki Juliette tańczącej diaboliczne mambo i kręcącej biodrami w taki sposób, że mężczyznom odbierało z wrażenia mowę.

Ta scena przeszła do historii kina na zawsze, a sama Brigitte Bardot stworzyła zupełnie nowy obraz płci pięknej oraz została okrzyknięta ówczesnym symbolem seksu i bezpruderyjności.

Śmiałe, jak na ówczesne czasy, sceny erotyczne nakręcone w Saint Tropez, zostały  potępione przez sam kościół katolicki i w praktyce stały się symbolem szeroko rozumianej saint tropezkiej rozrywki, wolności i przyjemności.

I od tej pory nic już nie było jak dawniej

O filmie nakręconym w Saint Tropez stało się bardzo głośno, nawet w samym Hollywood, co spowodowało, że niewielka wioska rybacka z dnia na dzień stała się sławna, jako słynny ośrodek wypoczynkowy znany ze swobodnego stylu życia i nie kończącego się szaleństwa oraz spełniania najskrytszych pragnień.

A Brigitte Bardot za sprawą wykreowanej przez siebie roli zaczęła przyciągać do wioski największe światowe gwiazdy.

I to właśnie od tego momentu powszechnie uważa się, że
Bóg stworzył

to słynne na cały świat Saint Tropez!

W tym czasie aktorka zrobiła interes życia, kupując swą posiadłość – „La Madrague”, w której gościła licznych sławnych przyjaciół z całego świata. Obecnie ma ona 85 lat i stała się legendą jeszcze za życia, jedną z ikon Saint Tropez i nieśmiertelnym znakiem firmowym wioski.  Przez te wszystkie lata aktorka pozostała wierna swojemu Saint Tropez, gdzie mieszka po dziś dzień w towarzystwie ukochanych zwierząt.

Willa „La Madrague” należąca do Brigitte Bardot

            I w ten oto sposób szeroko rozumiana wolność i przyjemność lat 50-tych stała się podstawowym elementem życia turystycznego przybywających do wioski na wypoczynek, a samo Saint Tropez stało się znane na cały świat.

Tak oto w Saint Tropez pojawiła się ówczesna „elita” – modelki, arystokraci
i playboye. Do wioski zaczęły przybywać takie sławy jak m.in.: zespół Pink Floyd czy Rolling Stonesi oraz okrzyknięty francuskim Elvisem Preslayem piosenkarz Johnny Hallyday.

Aby dostosować się do nowej, wymagającej klienteli, w wiosce zaczęły powstawać luksusowe wille oraz hotele dla gwiazd.

Rok 1964 to także czas, kiedy na dobre na plażach Saint Tropez oficjalnie narodziło się opalanie topless.

O Saint Tropez mówiło się, że to „koniec świata”.

Dzięki specyficznemu usytuowaniu miasteczka na końcu półwyspu i swoistemu odizolowaniu od pozostałej części Francuskiej Riwiery, bardzo ciężko było tutaj dojechać (i pod tym względem nic się nie zmieniło do dzisiaj).

Intymna atmosfera i swoiste odizolowanie, zachęcały do korzystania z kąpieli słonecznych topless.

Saint Tropez tamtego okresu stało się symbolem pokolenia, które chciało maksymalnie korzystać z życia, bez żadnych ograniczeń, bawiąc się oraz korzystając z dobrodziejstw ciała. I tak oto do najsłynniejszej wioski na dobre przylgnęła łatka miejsca, w którym „wolno więcej, niż gdzie indziej”.

        Stąd też narodził się wątek nudystów, który mamy okazję oglądać w nakręconym później filmie o przygodach Żandarma z Saint Tropez.

Rok 1964 to kolejny przełom dla wioski i słynny na cały świat
Żandarm z Saint Tropez!

Nakręcony w Saint Tropez film o przygodach miejscowej brygady ciapowatych żandarmów, tak bardzo spodobał się publiczności, że był jedynie początkiem serii ich przygód.

Budynek dawnej żandarmerii stał się popularnym celem dla turystów przybywających z całego świata, czasami tylko na kilka godzin i wyłącznie po to, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie przed najsłynniejszą na świecie żandarmerią.

W czerwcu 2016 roku władze miasta uroczyście udostępniły turystom odrestaurowany budynek w zupełnie nowej odsłonie.

Obecnie mieści się tu Muzeum Żandarmerii i Kina.

Okres lat 50 i 60- tych był dla Saint Tropez prawdziwym przełomem.

A Brigitte Bardot i Louis de Funès stali się twarzami i nieśmiertelnymi „markami” miasteczka.

Przechadzając się po uroczych wąskich uliczkach starówki, na każdym kroku można natrafić na plakaty z ich wizerunkami oraz można nabyć liczne pamiątki.

Bezapelacyjnie, to dwa symbole, dwie ikony Saint Tropez, które rozsławiły małą, niepozorną wioskę rybacką na cały świat.

To właśnie ten czas lat 50-tych i 60-tych rodowici mieszkańcy wspominają z łezką w oku, prawdziwym sentymentem oraz rozrzewnieniem.

Lata 70-te to czas, kiedy Saint Tropez było już na prawdziwym topie, gdzie zjeżdżały gwiazdy.  To również czas, kiedy ruch hipisowski zawitał do wioski i okupował najsłynniejszą do dnia dzisiejszego kawiarnię Saint Tropez – Sénéquier.

Ich praktyki oraz konsumpcja znacznej ilości środków odurzających uderzyła mocno w ówczesny ruch turystyczny, choć nie na długo.

W maju 1971 roku Saint Tropez było świadkiem niezwykłego wydarzenia utrzymywanego do ostatniej chwili w tajemnicy. Mick Jagger ożenił się ze swoją pierwszą żoną Biancą Perez, a przyjęcie weselne odbyło się w jednej z tutejszych restauracji, która… istnieje do dnia dzisiejszego.

Lata 80 i 90 – te z kolei, to okres, kiedy masowa turystyka zalała wioskę: nawet 30 000 turystów dziennie w pełni wakacyjnego sezonu. To czas, kiedy rdzenni mieszkańcy już nie czuli się jak u siebie i zaczęli uciekać w sezonie letnim poza Saint Tropez.

Pomiędzy właścicielami, często kilkupiętrowych luksusowych jachtów przypływających do Saint Tropez, a miejscowymi skromnymi rybakami rozgrywała się prawdziwa wojna. Wielkie statki demolowały małe rybackie łodzie manifestując w ten sposób swoją potęgę i przewagę nad lokalnymi mieszkańcami.

I dla rodowitych tropezjańczyków nic już nie było jak wcześniej za dawnych, dobrych czasów małej wioski rybackiej.

Na ten okres przypadły także najsłynniejsze w Saint Tropez tzw. „białe wieczorki”, czyli – mówiąc wprost – huczne imprezy do białego rana suto zakrapiane drogim, markowym alkoholem w asyście pięknych i kuso ubranych pań.

Organizował je prawdziwy rozrywkowy  „król” Saint Tropez – słynny producent muzyczny Eddie Barclay (pierwszy z lewej).

Białe wieczorki tak mocno wpisały się w świadomość Saint Tropez i uczestników tych spotkań, że kiedy Eddie zmarł, został on pochowany w białej trumnie, a uczestnicy jego pogrzebu byli ubrani na biało, aby mu oddać hołd.

I tak oto w ciągu kilkudziesięciu lat niepozorna i nikomu nie znana wioska rybacka zrobiła niesamowitą światową „karierę” stając się po dziś dzień symbolem szeroko rozumianej wolności i przyjemności, letnią stolicą show biznesu i luksusu oraz interesów wartych fortunę.

W sezonie letnim możemy tu spotkać celebrytów z całego świata: Evę Longorię, byłą żonę Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ivanę Trump, Paris Hilton, Romana Polańskiego z małżonką Sophie Marceau, Madonnę, Jennifer Lopez, Leonardo Dicaprio, Ronaldo, Beyoncé i Jaya Z, Neymara, Eltona Johna ze swoim mężem czy państwo Beckhamów.

W luksusowych willach usytuowanych nieco na uboczu miasteczka, na zamkniętym i strzeżonym osiedlu dostępnym tylko dla milionerów, często goszczą byli i obecni Prezydencji Francji.

Dzisiejsze Saint Tropez to miasteczko wielu kontrastów, prawdziwy matrix, roller-coster i mieszanka wybuchowa dosłownie wszystkiego.

To tutaj obecnie przenikają się niezwykła elegancja, a zarazem prostota, autentyczność i naturalność południa Francji oraz prawdziwa sława i bogactwo, unikalna atmosfera Prowansji, artystyczny duch i prawdziwa sztuka oraz imprezy do białego rana, młodość oraz szeroko rozumiana wolność.

Można by tak wymieniać tak bez końca.

Unoszący się w powietrzu zapach letniej bryzy morksiej, wspaniałej kuchni prowansalskiej, luksusowych perfum oraz kremu do opalania to hybryda  mieszanki wybuchowej dla zmysłów. Wszystko dla ciała, ale i dla ducha, dlatego każdy może tutaj znaleźć coś dla siebie.

W sezonie letnim, kiedy Saint Tropez przeżywa oblężenie przyjezdnych, bez wątpienia Saint Tropez należy do turystów. Dominuje wówczas wszechobecny hałas, blichtr, bogactwo i luksus.

Jednakże od początku listopada miasteczko przybiera tę drugą, spokojniejszą twarz, kiedy można znaleźć ciszę, prostotę oraz dawny i kameralny, ale przede wszystkim autentyczny charakter wioski.

To właśnie wtedy można spotkać przechadzających się samotnie, po pustych ulicach wioski rodowitych mieszkańców, czerpiących przyjemność z absolutnego spokoju, chłonących ten naturalny czar i wdzięk wioski.

Wtedy także można doświadczyć tego PRAWDZIWEGO Saint Tropez i jego unikatowej atmosfery, która jest niewidoczna w sezonie letnim i co tu ukrywać – która jest niedostępna dla turystów w sezonie letnim.

Z Saint Tropez jest jak z dobrym romansem 😉 .

Im bardziej poznaje się jego prawdziwą twarz, tym bardziej uwodzi, odurza jego czar i wdzięk. I wciąga coraz bardziej i bardziej, i ma się ochotę na coraz więcej.

A jak żyć w Saint Tropez i nie zwariować 😉 ??? To już zupełnie inna historia.

Ale i o tym postaram Wam się opowiedzieć w moich kolejnych wpisach.

Jeśli byliście już kiedyś w Saint Tropez, koniecznie dajcie mi znać w komentarzu, jakie są Wasze wrażenia.

Jeśli z kolei nie mieliście okazji jeszcze zwiedzić tego miasteczka, napiszcie mi proszę o czym chcielibyście przeczytać.

opublikowano w kategorii:

Pozostaw komentarz





Francuski Świat na Instagramie