“To ma być TO słynne Saint Tropez ?”
“Saint Tropez to przykład dobrego marketingu “
“Saint Tropez jest przereklamowane”.
“W Saint Tropez nic tak naprawdę nie ma”.
“Saint Tropez zawodzi“.
***
To tylko niektóre z przeczytanych lub zasłyszanych opinii o miasteczku żandarma.
Jakże wypaczonych, niesprawiedliwych i krzywdzących dla PRAWDZIWEGO Saint Tropez.
Bardzo łatwo jest wydawać takie opinie.
W szczególności, jeżeli się tutaj nie mieszka na co dzień, nie wie się nic
o codziennym życiu mieszkańców i nie ma do czynienia z lokalną ludnością.
W szczególności – jeśli jest się “dziennikarzem”, który ma do napisania na “cito” chwytliwy artykuł dla redakcji.
Bez wystarczającej znajomości tematu.
Często także bez ani jednej wizyty w miasteczku.
W szczególności, jeśli jest się tzw.”blogerem podróżniczym”, który “nigdy nie wraca dwa razy w to samo miejsce”, bo jedynym jego celem jest ilość – odhaczenie jak największej ilości miejsc na mapie, a nie jakość, czyli ich RZECZYWISTE odkrycie
i doświadczenie.
W szczególności, jeśli się jest osobą, który robi dużo medialnego szumu, ale
w rzeczywistości nie mając prawdziwych informacji i solidnej wiedzy, popełnia karygodne, merytoryczne błędy .

I takich przykładów można niestety przytaczać wiele.
Zdradzę Ci pewną tajemnicę.
Rodowici mieszkańcy śmieją się z niektórych tzw. “ekspertów i przewodników”, którzy przyjeżdżają do miasteczka jedynie na 3 godziny, aby zwiedzić żandarmerię, zjeść loda lub skosztować Tarty Tropezjańskiej i już wiedzą wszystko o Saint Tropez.
Jeśli nie wiesz, co to jest Tarta Tropezjańska, to zerknij tutaj:
https://francuskiswiat.pl/i-bog-stworzyl-la-tarte-tropezienne-czyli-polski-akcent-w-saint-tropez/.
***
Jaka jest zatem PRAWDA o Saint Tropez ?
Dlaczego mówi się, że miasteczko często rozczarowuje?
Z jakiego powodu – jako mieszkanka Saint Tropez od wielu lat – nie mogę się
z tą opinią zgodzić?
***
Szanuję prawo do własnej opinii każdej z osób, która w taki czy inny sposób, miała do czynienia z miasteczkiem.
Jednak życie i doświadczenie każdej z nich pokazuje, że opinia opinii nie będzie wcale równa.
A dlaczego?
W poniższym wpisie, jako mieszkanka Saint Tropez od wielu lat, przedstawię
Ci swoje zdanie –prosto z saint tropezkiego życia wzięte.

***
Zapraszam do lektury.
***
Wyobrażenia i oczekiwania
vs. saint tropezka rzeczywistość
Każdy, kto przyjeżdża do Saint Tropez po raz pierwszy, ma o nim swoje wyobrażenia
i oczekiwania.
Każda z tych osób, po tym słynnym Saint Tropez będzie się spodziewać czegoś innego.
Niektórzy sami do końca nie potrafią określić, czego się spodziewają mówiąc ogólnie
o efekcie WOW!

WOW, czyli tak właściwie co?
Przyjrzyjmy się bliżej najczęstszym wyobrażeniom i oczekiwaniom dotyczącym miasteczka żandarma.
Być może myślisz, że w Saint Tropez na każdym kroku spotyka się gwiazdę światowego formatu.
Takie sytuacje, mimo, iż są możliwe, to należą jednak do rzadkości.
Najczęściej celebryci wypoczywają na luksusowych jachtach zacumowanych w zatoce lub w jednej z okolicznych willi.
Owszem, przykładowo były Prezydent Francji śp. Jacques Chirac lubił się pokazywać publicznie
w Saint Tropez, ale tylko dlatego, że bardzo lubił kontakt z ludźmi.

Sylvester Stallone zrobił niespodziankę pojawiając się z rodziną i przyjaciółmi na kolacji w jednej z portowych restauracji, ale miało to miejsce bez zapowiedzi.

Takie sytuacje nie są regułą, a raczej wyjątkiem.
Niektórzy może spodziewają się, że spotkają najsłynniejszą mieszkankę miasteczka – Brigitte Bardot.
Tutaj także spotka ich rozczarowanie.
Wielokrotnie pisałam, że aktorka od dawna nie pokazuje się publicznie, nie znosząc swojej sławy i popularności.
Niebieska markiza w posiadłości “La Madrague” jest szczelnie zasłonięta, chroniąc dom przed ciekawskimi spojrzeniami turystów, którzy latem przepływają statkiem pod oknami posiadłości.
Jeśli nie czytałeś mojego wpisu o słynnej posiadłości “La Madrague” należącej do Brigitte Bardot, to zajrzyj tutaj: https://francuskiswiat.pl/gdyby-sciany-potrafily-mowic-czyli-z-wizyta-u-brigitte-bardot/
Niektórzy może się spodziewają, że będą mieli okazję doświadczyć słynnych saint tropezkich nocy i niesamowitej zabawy na jednym z luksusowych jachtów lub
w którejś z willi na elitarnym osiedlu dla milionerów.
Niestety, takich zaproszeń nie dostaje się przypadkiem.
Saint tropezka rzeczywistość

Saint tropezka rzeczywistość nie jest wcale taka saint tropezka i bajkowa, jak wszystkim się wydaje.
Jest ona inna od wyobrażeń i oczekiwań odwiedzających turystów.
Rodowici mieszkańcy wcale nie są zamożni.
Często są zmuszeni pracować za najniższe wynagrodzenie, dlatego cała sława miasteczka, zalew turystów w sezonie letnim oraz miliarderzy przypływający do portu luksusowymi jachtami, po prostu drażnią mieszkańców.
Bo nie ma to nic wspólnego z prawdziwym, codziennym życiem, które toczy się poza sławą i legendą miasteczka oraz ściągającymi tu bogaczami.
Rodowici mieszkańcy na pewno nie leżą nad brzegiem basenu którejś z tutejszych willi popijając szampana.
Ich problemy życia codziennego także nie znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki tylko dlatego, że mieszkają w Saint Tropez.
No cóż, takie jest życie, c’est la vie, nawet w legendarnym Saint Tropez.
Ale nie oznacza to, że mieszkańcy Saint Tropez nie są szczęśliwi.
Wręcz przeciwnie.
W prawdziwym Saint Tropez mniej znaczy tak naprawdę więcej.

Wyprawa na ryby starą, rozklekotaną łodzią lub piknik na plaży w doborowym towarzystwie, albo wędrówka ścieżką wzdłuż morza daje o wiele więcej radości, niż niejedno przyjęcie w najbardziej luksusowej willi.
Odwiedzający miasteczko w sezonie letnim celebryci bardzo często przyjeżdżają wyłącznie po to, aby się “pokazać”.
Oczywiście w towarzystwie fotoreporterów czyhających na nich ze swoimi aparatami.
Pomimo całej towarzyszącej sławy i legendy Saint Tropez to nadal dawna wioska rybacka z lokalną atmosferą.
Miejscowość jest naprawdę malutka, o czym przyciągnięci jak magnes sławą
i rozgłosem turyści zwyczajnie nie wiedzą.
Pomimo przyklejonej “łatki” i mitu gabarytowo to nadal mała wioska (około 4 tysiące mieszkańców poza sezonem turystycznym).
A wraz z letnim napływem turystów, staje się tylko ciaśniej i drożej.
Natura w Saint Tropez

Saint Tropez to nie tylko żandarm i żandarmeria, Brigitte Bardot, port czy luksusowe jachty miliarderów.
To tylko jedna z jego odsłon.
Prawdziwe Saint Tropez to także niesamowita natura, która oferuje wspaniałe spektakle.
Każdy z nich jest inny i jedyny w swoim rodzaju.
Każdy pokazuje jak potężna jest Natura i jej siła.
Odbijające się w morzu promienie słoneczne i zachodzące słońce oferują całą feerię barw i kolorów.
Każdy z tych widoków pozwala na nowo odkryć piękno życia w zgodzie z Naturą, co ma wspaniały wpływ dla organizmu.
Poniżej kilka zdjęć wspaniałej Natury w Saint Tropez – wszystkie zdjęcia są bez żadnego filtra:





Czy to może być przykład “dobrego marketingu?”
Czy takie widoki mogą świadczyć o tym, że Saint Tropez jest “przereklamowane?”
Czy to prawda, że tutaj “nic nie ma?”
Na pewno NIE.
Takie skarby Matki Natury są niedoceniane i ignorowane przez turystów.
Saint Tropez to także niesamowita historia prawdziwego Saint Tropez zaklęta
w różnego rodzaju obiektach.
Czy wiesz, że w tym małym miasteczku jest aż 17 zabytków historycznych?
O jednym z nich pisałam tutaj: https://francuskiswiat.pl/cytadela-saint-tropez-i-jej-gwiazdy/
Ta odsłona Saint Tropez również przez wielu nie jest w ogóle znana lub właściwie doceniana.
Zatem dlaczego Saint Tropez rozczarowuje niektóre osoby?

Bo mają możliwość poznać wyłącznie jego turystyczną i komercyjną twarz.
Tę pozorną twarz stworzoną na potrzeby turystów przyciąganych do miasteczka sławą i legendą.
A nie tę autentyczną, która jest skrywana głęboko, jak cenny skarb.
Bo schematycznie zwiedzający turyści dają się ponieść “przyklejonej” iluzji, zamiast samemu odkrywać i doświadczać.
Bo prawdziwe Saint Tropez chowa się, bardzo skutecznie, przed tymi, którzy najczęściej szukają mitycznej i znanej ze sławy, blichtru i atmosfery luksusu miejscowości.
Osoby odwiedzające miasteczko nie mają także możliwości doświadczenia niesamowitej, lokalnej atmosfery, która nie jest dostępna dla “wpadających” tu jedynie na chwilę.
Dlatego uważam, że opinia opinii nie jest równa.

Turysta nigdy nie będzie miał szansy poczuć się jak “swój”, a to daje pewne lokalne
i z pozoru banalne, ale jednak istotne przywileje, których nie da się przeliczyć na żadne pieniądze.
Są one bowiem zarezerwowane wyłącznie dla “swoich” i co najważniejsze płyną prosto z serca, sympatii oraz bezinteresowności.
Bo turysta nie będzie w stanie odkryć ani doświadczyć prawdziwej twarzy normalnego, a nie słynnego na cały świat Saint Tropez.
Turysta, który idzie do restauracji, nie będzie miał szansy na powitalnego buziaka od właściciela/właścicielki, który właśnie wychodzi na spotkanie, ani od kucharki, która za chwilę bez pytania o to, co zamawiasz, przygotuje Twoje ulubione, zawsze zamawiane danie.
Turysta nie będzie miał szansy na darmowy digestif, czyli mocny alkohol, oferowany najczęściej przez właściciela danej restauracji po posiłku na lepsze trawienie, bo ani kelner, który obsługuje stolik, ani właściciel restauracji, turysty po prostu nie zna .
Turysta nie dostanie upustu na miejscowym ryneczku, kiedy robi zakupy.
Pani z piekarni nie poda turyście ulubionej bagietki bez pytania “co dla pana?”, bo nie przychodzi po nią codziennie jak mieszkaniec.
Sprzedawca w markecie nie puści do turysty oka, żeby był pierwszy w kolejce, kiedy właśnie otwiera kasę, a obok czeka kilometrowa kolejka.
Malarz malujący obrazy w porcie nie zaczepi turysty, aby zamienić parę słów i nie da mu sporego upustu, kiedy będzie chciał coś u niego kupić.
Właściciel portowego baru nie zawoła turysty na gratisową kawę, kiedy właśnie go zobaczy.
Sprzedawczynie z butików z pamiątkami nie dadzą turyście solidnego upustu, ani gratisowej maskotki dla jego członka rodziny, który właśnie mu towarzyszy.
Turysta nie dostanie zaproszenia na zamknięte spotkanie tylko dla miejscowej ludności, bo na co dzień nie ma z nimi do czynienia.
Turysta nie będzie miał możliwości wysłuchać najnowszych plotek z miasteczka.
Nie będzie miał także możliwości zjedzenia obiadu czy kolacji z przyjaciółmi Brigitte Bardot, podczas których będą wspominać najlepszy dla nich okres lat 60 i 70-tych z opowieściami, o których się nigdzie nie mówi, ani nie pisze w żadnych przewodnikach.
Nie będzie miał również dostępu do nieznanych turystom miejsc.
Turysta nie wejdzie za darmo do żandarmerii, w dodatku z całą rodziną.
Itd.

Chcę Ci pokazać inną perspektywę postrzegania sławnego Saint Tropez, a nie oceniania go wyłącznie przez pryzmat panującej powszechnie, często krzywdzącej
i niewłaściwej opinii.
Bo oprócz tego, co przyciąga tłumy turystów z całego świata, miasteczko ma naprawdę wiele do zaoferowania.
Najważniejsze jest tak naprawdę niewidoczne dla oczu turystycznego tłumu odwiedzającego miejscowość w pełni sezonu letniego.
Właśnie ta twarz miasteczka, prawdziwa twarz, nie jest powszechnie dostrzegana.
Dlatego wpadający do Saint Tropez na chwilę turysta, dziennikarz czy przewodnik, nie jest w stanie poczuć i doświadczyć wyjątkowej, a przede wszystkim prawdziwej atmosfery życia codziennego tego miasteczka.
Dlatego, że nie jest w stanie odkryć prawdziwej twarzy wioski żandarma, tej bez turystów, bez celebrytów, bez błysków fleszy i bez całej słynnej otoczki.
Banały?
Dla niektórych może i tak.
Ale absolutnie nie dla miejscowych.
Bo to, co się naprawdę liczy, to nie odhaczenie kolejnego miejsca na mapie, tego “słynnego Saint Tropez”, aby móc się pochwalić: “Saint Tropez? Ja też tam byłem!”
To sztuka pokazania autentyczności, głębi, jakości i wartości.
To także umiejętność zauważania tego, co niewidoczne i doświadczania tego, co nienamacalne.
Bo nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze ❤️.
Nawet w Saint Tropez.
***

Z opiniami, że “Saint Tropez rozczarowuje” jest dokładnie tak, jak z przysłowiem: “Nie oceniaj książki po okładce”.
Bo właśnie po tej “okładce” miasteczko jest najczęściej oceniane.
Oczywiście, każdy może mieć swoje własne zdanie i swoją opinię.
Nawet tę najbardziej krytyczną.
Łatwo jest oceniać nie mając do tego prawdziwych i wystarczających informacji.
W konsekwencji łatwo jest się także pomylić, dać się ponieść iluzji temu, co pozorne.
Saint Tropez, które zrobiło “karierę” przez przypadek, w sezonie turystycznym owszem korzysta z jej blasku.
Ale czy np. aktor, piłkarz lub piosenkarz, którzy aktualnie są na “topie” nie robią dokładnie tak samo?
Czy nie korzystają ze swoich przysłowiowych “5 minut” sławy, popularności i zainteresowania?
Saint Tropez jest niewielkie, ale nawet nas – mieszkańców – nieustannie zaskakuje.
I kiedy się wydaje, że wszystko już się widziało i wie, to bez względu na to, ile czasu się tu spędziło, to tylko się tak wydaje.
Bo prawda jest taka, że z każdym dniem spędzonym tutaj odkrywa się coraz więcej, doświadcza mocniej, głębiej i ma się ochotę na coraz więcej ❤️.
***
O tym dlaczego prawdziwe Saint Tropez wcale nie rozczarowuje mogłabym mówić jeszcze długo.
Dziękuję Ci, że dotrwałeś do końca.
Zdziwiony? Rozczarowany? Zaskoczony?
Jestem ogromnie ciekawa, czy masz jakieś refleksje, spostrzeżenia, wnioski itp.
Jeśli tak, daj mi proszę o tym znać w komentarzu .
Pamiętaj, że zawsze możesz do mnie napisać wiadomość prywatną na kontakt@francuskiswiat.pl ❤️.
***
Dziękuję, że ze mną jesteś i że czytasz mój kolejny wpis ❤️☺️❤️.
Ściskam Cię mocno i widzimy się kolejnym razem!
Gdzieś z pamięci wydobyłem obrazek z Aran Islands – wysepek, na które za dnia mniej lub bardziej tłumnie przybywali turyści, robili dużo zdjęć, zamieszania i odpływali ostatnim promem. Wystarczyło zostać na noc, by odetchnąć, zauważyć miejscowych i inne oblicze zwykłego, trudnego życia w tych pięknych okolicznościach przyrody. I tu podobnie, wszystko inaczej wyglada z zewnątrz, a życie toczy się swoim rytmem. Z pewnością jednak Saint Tropez czerpie ze swej popularności i wiele innych miejsc może mu pozazdrościć. A te niesprawiedliwe, pobieżne opinie, to koszt tej popularności. Dobrze przeczytać spojrzenie okiem „miejscowego” a nie tylko okiem przewodnika turystycznego 🙂
Pochodze z malego miasta w Polsce ktore jest slynne z tego ze pierwsza bomba spadla podczas drugiej wojny swiatowej nie lubie przepychu snobow popisywania szpanerstwa lansowania I robienia z siebie marionetki po to by sie przypodobac jest to slabe dla mnie liczy sie czlowiek a nie to Ile ma na koncie
To podobanie jak ja – również pochodzę z małego miasta i dla mnie także najważniejszy jest człowiek ❤️. Prawdziwe Saint Tropez, choć trudno w to uwierzyć, na szczęście nie jest “lansiarskie”.
Cały jego blichtr to “łatka” przyklejona przez turystów i dla turystów.
Dlatego właśnie na blogu m.in. pokazuję tę autentyczną twarz Saint Tropez, która nie jest powszechnie znana. Opowiadam także o tym, czego nie można kupić za żadne pieniądze.
Pozdrawiam.
Byliśmy w Saint-Tropez chyba z 7 razy i jak Bóg pozwoli to pojedziwmy tam znowu. Saint-Tropez nawet jako turysta trzeba chcieć poznać, a będzie się tam wracało
[…] https://francuskiswiat.pl/dlaczego-saint-tropez-rozczarowuje/ […]