Ciekawostki o żandarmie, których nie znacie

Ciekawostki o żandarmie, których nie znacie

Trudno uwierzyć, że minęło już ponad 55 lat od realizacji filmu
o przygodach żandarma z Saint Tropez ❤️👮❤️.

Ten nieśmiertelny i ponadczasowy film rozśmiesza do łez kolejne pokolenia widzów na całym świecie❤️.

Dzisiaj następna odsłona dotycząca najsłynniejszych we Francji stróżów prawa, na którą Was serdecznie zapraszam 👮👮👮.

W poniższym wpisie zdradzę kilka ciekawostek związanych
z realizacją sagi filmów o żandarmie 👮❤️👮.

1. Czasami życie pisze najlepsze scenariusze

Pomysł na film o przygodach najsłynniejszego żandarma na świecie podsunęło …. samo życie i prawdziwa historia reżysera filmu.

Kiedy reżyser Richard Balducci przebywał w Saint Tropez, na tylnym siedzeniu swojego kabrioletu zostawił kamerę. Zabłądził w okolicy i chcąc zapytać kogoś o drogę, wysiadł na chwilę z samochodu.
W tym momencie kamera został skradziona.
Przypadkowy świadek niefortunnego zdarzenia doradził reżyserowi, aby zgłosił kradzież w pobliskiej żandarmerii – właśnie w Saint Tropez.

Jak się okazało, był to dopiero początek nieprzyjemności dla reżysera.
W miejscowej żandarmerii trafił na ciapowatego i zaspanego żandarma, któremu właśnie śmiał przerwać drzemkę.

Pech chciał, że akurat trafił na porę obiadową. We Francji przerwa obiadowa przypadająca od godziny 12.00 lub 12.30 do 14.00. jest prawdziwą świętością.
Zwłaszcza tutaj na południu – gdzie dominuje fiesta i sjesta 😉 – nic i nikt nie ma prawa jej zakłócić.

W konsekwencji reżyser w żandarmerii nie załatwił nic i został kompletnie zlekceważony. Okazało się, że złodziejaszek Gaspard, który ukradł mu kamerę jest bardzo dobrze znany miejscowym żandarmom.

Oliwy do ognia dolał fakt, iż ów ciapowaty żandarm poinformował reżysera, że za każdym razem opryszek im się wymyka, więc i tak nie ma sensu składać skargi.

Wściekły do granic możliwości reżyser, trzaskając z impetem drzwiami na odchodne wykrzyczał, że zrobi wszystko, aby cały świat usłyszał
o żandarmerii „Mam to gdzieś!”.

I jak się okazało słowa dotrzymał, gdyż o przygodach nieporadnych żandarmów z Saint Tropez usłyszał cały świat!

2. Trudne początki filmu

Kiedy reżyser Richard Balducci podzielił się pomysłem o filmie ze swoimi kolegami po fachu, wcale nie spotkał się z entuzjazmem.
Pomysł był długo dyskutowany i ostatecznie jego koledzy z branży wyrazili zgodę na realizację filmu o takiej fabule tylko pod warunkiem, że będzie to film niskobudżetowy i niszowy.

Jak się później okazało, film okazał się prawdziwym hitem i światowym sukcesem.
Z pierwotnie przewidzianej jednej części zrobiło się aż sześć i w planach była kolejna.
W ten oto sposób powstała cała saga filmów o przygodach żandarmów
z Saint Tropez, a nieporadnych i ciapowatych stróżów prawa pokochali wszyscy.

3. Louis de Funès pierwotnie nie był w ogóle przewidziany
w obsadzie filmu

Kiedy już postanowiono o realizacji filmu, reżyser Balducci po raz kolejny spotkał się
z oporem swoich kolegów po fachu.

Absolutnie nie chcieli oni wyrazić zgody na obsadzenie Louisa de Funès

w roli głównej.

Ich zdaniem jego obsadzenie jako głównego aktora było bardzo ryzykowne dla ostatecznego efektu filmu. Na szczęście dla nas wszystkich reżyser uparł się na de Funèsa jako odtwórcę roli żandarma Cruchot.

I jak się później okazało był to prawdziwy strzał w dziesiątkę!

To właśnie mistrzowska i prześmiewcza interpretacja roli pułkownika Cruchot stała się kluczowym elementem sukcesu filmu.

Sam de Funès nie spodziewał się także, że w tamtym momencie mając za sobą role w ponad 100 filmach, stanie u szczytu sławy właśnie za sprawą roli żandarma, w kwiecie swojego wieku.

4. Niezwykły scenarzysta filmu

Louis de Funès w swoim kontrakcie zastrzegł sobie możliwość nanoszenia poprawek również do scenariusza w trakcie realizacji filmu.

I to właśnie jemu zawdzięczamy narodziny wątku szalonej siostry Klotyldy – pirata drogowego numer 1 i postrachu saint tropezkich dróg 😉 .

Jako głęboko wierzący katolik, de Funès chciał dać temu wyraz w filmie.

I z robił to w prawdziwie mistrzowski, charakterystyczny dla siebie sposób – komiczny i przerysowany.

I tak oto dzięki Louisowi de Funès – scenarzyście – możemy oglądać
w filmie szaloną siostrę zakonną, która pierwotnie nie była w ogóle przewidziana w scenariuszu.

5. Pułkownik Gerber zagrał w filmie dzięki …. swojej żonie

Nie od dzisiaj wiadomo, że mężczyzna jest głową, ale to kobieta jest szyją, która kręci głową 😉 . Kiedy Michel Galabru otrzymał propozycję zagrania roli pułkownika Gerber wcale nie był do niej przekonany.

Ostatecznie jednak, po licznych namowach swojej żony uległ i przyjął propozycję zagrania w filmie. I jak się okazało był to doskonały wybór.

Filmowy duet Cruchot – Gerbert, to kolejny element, który przyczynił się do sukcesu filmu.

6. Mistrzowski duet

Filmowy duet Cruchot – Gerber to prawdziwy aktorski majstersztyk i gratka dla widzów. To także jeden z elementów charakterystycznych filmu.

Ich zaciekła filmowa walka do ostatniej kropli krwi o palmę pierwszeństwa
i przywództwo w saint tropezkiej żandarmerii, stanowiła prawdziwą wisienkę na torcie dla telewidzów, przyprawiając o ból brzucha ze śmiechu.

Wrogowie na ekranie byli dobrymi przyjaciółmi w prawdziwym życiu. Często spędzali ze sobą czas również prywatnie, a na planie filmu doskonale razem się bawili.

Kiedy na skutek trzeciego zawału serca, 27 stycznia 1983 roku, Louis de Funès zasilił szeregi Aniołów w żandarmerii Świętego Piotra, to właśnie jego przyjaciel i filmowy partner, jako jeden z pierwszych oddał mu cześć
i hołd we wzruszający sposób .

4 stycznia 2016 roku filmowy pułkownik Gerbert, mając 94 lata, dołączył do swego przyjaciela, udając się Anielską Autostradą w podróż do żandarmerii Świętego Piotra.

7. Pirat drogowy bez …. prawa jazdy!

France Rumilly, czyli filmowa siostra Klotylda, która brawurowo prowadziła Citroena 2CV i która była prawdziwym postrachem saint tropezkich dróg,
w praktyce nie miała nawet prawa jazdy.

I choć ciężko w to uwierzyć, w rzeczywistości brawurowe sceny z jej udziałem odgrywał za nią kaskader.

8. Filmowy debiut Forda Mustanga

Jeden z pierwszych egzemplarzy kabrioletu Forda Mustanga miał swoją premierę właśnie w filmie o przygodach żandarmów.

W tym czasie jeden z ówczesnych dyrektorów Forda był przyjacielem producenta filmu. Kiedy okazało się, że producent szuka do filmu samochodu typu kabriolet, bez wahania zaproponował, że „pożyczy” mu jeden z pierwszych egzemplarzy, które akurat dotarły do Europy.

Tym oto sposobem pożyczony Ford Mustang miał swój własny debiut na szklanym ekranie i służył ekipie filmowej przez całe lato 1964 roku.

9. Prawdziwa żona Louisa de Funès wybrała filmową

Prawdziwa żona aktora odgrywała bardzo istotną rolę także w jego życiu zawodowym.

W tamtym czasie, była dla niego kimś w rodzaju dzisiejszego agenta: negocjowała jego stawki aktorskie, towarzyszyła mu zawsze na planie dbając, aby niczego mu nie brakowało, czytała scenariusze, doradzała
w doborze ról itp.

I to właśnie ona zaproponowała obsadzie filmu aktorkę Claude Gensac, która została nieśmiertelną „Duszką”, czyli filmową panią Cruchot.

Zresztą prawdziwa żona aktora naprawdę ją polubiła i dzięki niej, aktorka zagrała ….. aż dziesięć razy filmową żonę de Funèsa w różnych filmach!

10. Nikt nie chciał napisać kultowej piosenki „Douliou douliou Saint Tropez”

Ostanie sceny filmu były kręcone w środku lata, w lipcu 1964 roku,
a premiera była przewidziana na początek września.
Jednakże ciągle nie było muzyki do filmu.

We Francji wakacje to czas praktycznie martwy i wówczas nic się nie załatwi.
Palące słońce, morze, plaża, korzystanie z uroków lata absolutnie nie sprzyjały pracy. Większość Francuzów była w tym czasie na wakacjach. Dlatego też, w tym najbardziej gorącym, letnim okresie kompletnie nikt nie chciał podjąć się napisania piosenki do filmu.
A czas naglił!

Po wielu odmowach, reżyser filmu dosłownie ubłagał Raymonda Lefebvre, aby nie zostawiał go na lodzie.
I w ten oto sposób powstał najsłynniejszy i wpadający w ucho tweast „Douliou douliou Saint Tropez”, wykonywany przez filmową Nicole, córkę żandarma.
Żywa, energiczna piosenka stał się prawdziwym hitem.

11. „Trzęsienia ziemi” na planie

Dwie ostatnie części filmu podczas pracy zostały naznaczone prawdziwymi tragediami.

Na planie „Żandarma i kosmitów” kaskaderka, z 12-letnim stażem pracy, podczas nagrywania jednej ze scen, dublując filmową panią Cruchot doznała poważnego wypadku. Niestety na skutek poniesionych obrażeń, amputowano jej obie nogi.

Podobnie realizacja ostatniej części, czyli „Żandarma i policjantek” odbywała się w ciężkiej atmosferze i trudnych dla ekipy warunkach.

W tym czasie Louis de Funès był już bardzo chory (co zresztą widać na powyższym zdjęciu). Był po 2 zawałach i stracił na wadze tak bardzo, że spadał z niego filmowy mundur.

Ze względu na chore serce aktora, jego lekarz zakazał mu ekspresyjnych
i wybuchowych zachowań, które grały przecież pierwsze skrzypce
w kreowanej przez niego postaci cholerycznego pułkownika Cruchot.
Aktor nie mógł się z tym pogodzić, ani też nie chciał do końca dostosować się do zaleceń lekarza. Dlatego też zadecydowano, że na planie, ze względów bezpieczeństwa będzie mu towarzyszyła karetka z lekarzem.

I jakby tego było mało, podczas realizacji tej części sagi, ekipę zaskoczyła nagła śmierć realizatora filmu Jeana Girault.

Po tym wydarzeniu wszyscy zadawali sobie pytanie – kto zatem dokończy jego dzieło?

I cóż się okazało? Że dokonał tego ten mały i bardzo chory Louis de Funès razem z asystentem realizatora.

Ze względu na te tragiczne okoliczności i ciężką atmosferę na planie, wielu uważa, że właśnie ta, jak się później okazało – ostatnia część przygód żandarmów z Saint Tropez – wypadła po prostu najsłabiej.

12. Obecnie pozostały tylko 2 żyjące aktorki z obsady filmu

Aktorka grająca siostrę Klotyldę na uroczystym otwarciu Muzeum Kina i Żandarmerii
w Saint Tropez, 2016 rok
Photo: saint-tropez.fr

Od realizacji sagi o przygodach żandarma minęło już wiele lat.
Zarówno sam Louis de Funès, jak i jego filmowa „Duszka”, jego partner pułkownik Gerber oraz cała ekipa ciapowatych żandarmów rozśmiesza szeregi swojej publiczności u Świętego Piotra.

Jedną z dwóch aktorek, która nadal żyje jest Geneviève Grad, czyli filmowa Nicole, córka żandarma. Była ona najmłodsza z całej obsady, a obecnie ma 75 lat.

Druga z aktorek to szalona siostra Klotylda, czyli aktorka France Rumilly. Mieszka ona aktualnie w Paryżu i obecnie ma 80 lat.

Obie aktorki dawno temu wycofały się z zawodu i życia publicznego poświęcając się rodzinie.

13. Kościółek z filmu istnieje naprawdę

Pamiętacie finałową scenę ślubu z filmu „Żandarm się żeni”?
Otóż kościółek, a w zasadzie kaplica, w której miał miejsce filmowy ślub istnieje naprawdę.
Choć lata świetności ma już za sobą, to nadal odgrywa istotną rolę
w lokalnych wydarzeniach w Saint Tropez.

14. Sukces, sukces, nieoczekiwany sukces!

Louis de Funès na tle portu w Saint Tropez podczas kręcenia przygód o żandarmie

Kiedy jesienią 1964 roku pierwsza część sagi o przygodach żandarmów
z Saint Tropez została pokazana szerokiej publiczności, popularność filmu
i jego sława przerosły najśmielsze oczekiwania!

Film, który z założenia miał być niskobudżetowy, ku zaskoczeniu aktorów
i realizatorów stał się międzynarodowym sukcesem. I ten nieoczekiwany triumf pociągnął za sobą realizację kolejnych części sagi o przygodach żandarmów z Saint Tropez.

6 częściowa saga o przygodach wesołej ekipy z Saint Tropez na zawsze naznaczyła dziedzictwo kulturowe Francji oraz zapisała się w historii francuskiej kinematografii.
Żandarmi, mimo przedstawienia ich w filmie w zniekształconym
i przerysowanym świetle, stali się nieśmiertelnymi ikonami i prawdziwymi bohaterami.

Sam film był prawdziwym fenomenem.
Mimo swojej prostoty stał się genialnym i ponadczasowym dla widza
w każdym możliwym przedziale wiekowym.

To film, który bez wątpienia napisał kolejną kartę w historii Saint Tropez
i odsłonę niezwykłej popularności małej wioski rybackiej.

Po realizacji filmu o żandarmie, niektórzy turyści przybywają tylko
i wyłącznie po to, aby zrobić sobie zdjęcie przed budynkiem żandarmerii.
A Cruchot, Gerber czy Fougasse stali się najpopularniejszymi żandarmami we Francji.

Mimo upływu lat, film o przygodach żandarma z Saint Tropez ogląda się
z prawdziwą ochotą i przyjemnością.

Koniecznie dajcie mi znać w komentarzu czy lubicie sagę filmów
o żandarmie.
Jestem niezmiernie ciekawa, którą z części lubicie najbardziej
i która wywarła na Was największe wrażenie.

opublikowano w kategorii:

Komentarzy: 13

  1. Marta Waszyńska 5 lipca 2020 o 12:31

    Witaj Aniu ,
    Postanowiłam Tutaj 😅zameldować się z moim komentarzem . Saga o żandarmach z Saint Tropez do tej pory mnie rozśmiesza , chociaż teraz już kojarzy mi się bardziej z czasem dzieciństwa i młodości ( teraz chyba wywołuje łezkę wzruszenia ) , kiedy te filmy były kręcone. Właściwie wszystkie lubiłam , ale może w pamięci szczególnie utkwiła mi część o przygodach w Nowym Jorku 😅

    • Ania 11 lipca 2020 o 16:39

      Dziękuję za komentarz i tutaj 😅. Strona sie dopiero rozwija więc komentarze również tutaj są mile widziane 😅.
      A ja się zawsze zastanawiałam, jak w tej części żandarma udało się Nicole przetrwać podróż do Nowego Jorku 😅.
      Ale jak to w filmach – wszystko było możliwe 😅.
      Pozdrawiam serdecznie

    • Janusz Czarnecki 22 stycznia 2022 o 08:06

      Cześć Ania,
      Tak, saga o żandarmach jest jednym z najlepszych filmów jakie oglądałem. Jak pierwszy raz obejrzałem te zabawną komedię a było to około (40l.temu) postanowiłem nagrać wszystkie części, teraz gdy tylko poczuję sie smutno odtwarzam sobie daną część, mi się podoba pierwsza część i ta w kręcona w nowym Jorku, pozdrawiam.

    • Marcin 3 marca 2024 o 09:23

      Jest, to saga, którą można oglądać w kółko i nigdy się nie znudzi. Nawet teraz leci na TV Puls.

  2. Marcin 21 listopada 2021 o 17:28

    Witam, jestem wielkim fanem tych filmów, czy można dostać fotki tam gdzie kręcili zdjęcia a jak dziś te miejsca wyglądają?

    • Ania 8 grudnia 2021 o 10:27

      Szczerze mówiąc, już dawno myślałam o takim wpisie i z przyjemnością go przygotuję.
      Może nie w najbliższym czasie, ale na pewno będzie, także proszę o cierpliwość.
      Serdecznie pozdrawiam.

  3. Sebastien 5 sierpnia 2022 o 23:04

    Dzięki temu filmowi a raczej serii, polubiłem Francję. Skutkiem czego było rozpoczęcie poznawania tego państwa i jego mieszkańców.
    Następnie już jako wstępujący w życie młody człowiek zgłosiłem się do służby w wojsku Frnacuskim. Po pierwszym pięcioletnim kontrakcie nie miałem już wątpliwości że chciałbym związać swoje życie z Francją. Obecnie mieszkam w Lion wraz z moją żoną oraz dziećmi. Zona jest rodowitą Francuzką. Ja nadal pracuję jako mundurowy w Wojsku Francuskim, Armee de Terre. Posiadam od dawna Francuskie obywatelstwo. Pozdrawiam.

    • Ania 24 sierpnia 2022 o 10:21

      Ależ wspaniała i niesamowita historia 🤗.I kto by pomyślał, że wszystko zaczęło się od …. żandarma z Saint Tropez 😉.
      Super, że tak Ci się ułożyło życie we Francji i że jesteś szczęśliwy ❤️.
      Dla Ciebie i Twojej Rodziny życzę wszystkiego, co najlepsze – oczywiście we Francji 🤗.
      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za Twój komentarz.

  4. Michal 19 listopada 2022 o 17:07

    Byłem w Saint Tropez w tym roku. Pojechaliśmy tam Citroenem 2CV i były to chyba dwa najwspanialsze tygodnie w życiu…

    • ania 20 listopada 2022 o 16:18

      Bardzo się cieszę, że udało się tu spędzić tak wspaniały czas 🤩🤗🤩🤗🤩!
      Serdecznie pozdrawiam 😍.

  5. Szikaka 26 grudnia 2023 o 12:59

    Saga o żandarmach to moja kultowa pozycja. Będąc w St. Tropez musiałem odwiedzić muzeum. Zresztą sukces filmu spowodował, że nikomu nieznana zadupiasta miejscowość stała się turystycznym hitem. Jadać do St. Tropez stałem w gigantycznym korku ponad 2h w każdą stronę. Wszystko po to, żeby zameldować się pod posterunkiem żandarmerii. Dzięki za te informacje o kulisach kultowej serii.

  6. Maxymilian 24 lutego 2024 o 23:06

    Miałem to wielkie szczęście, że jako szalony fan Louisa oraz żandarma, odwiedziłem w 2014 r Saint Tropez ( czyli po fougassowemu Saint Trozpet). Z przygodami to się odbyło, bo podróżowaliśmy z przyjaciółmi samochodem z Vence i Saint Tropez było najdalszym punktem wycieczki tego dnia. I tu niespodzianka. Oprócz niezwykle wściekłego korka na wjeździe nigdzie nie można było się nawet zatrzymać a o zaparkowaniu nie mogło być nawet mowy. Wszędzie motocykle… tysiące. Zjazd fanów dwukołowych maszynek do mielenia mięsa. Ale dzięki temu odwiedziliśmy wspaniałe miasteczko Grimaud, położone nieopodal. Warto! Ale po trzech dniach na moje usilne prośby, groźby i błagania wróciliśmy. I ze łzami w oczach oparłem dłoń na budynku z dumnym napisem Gendarmerie Nationale. Ku zdziwieniu nielicznych, ale młodych turystów, odgwizdałem marsz żandarmów stoją na baczność. Ot stary głupek, ale jakie wspomnienia. W budynku nie było jeszcze wówczas muzeum, w ogóle nic nie było. I platany na Place Blanqui jakieś takie odmłodzone. Ale słońce i atmosfera pozostała tak jak wspomnienia po Louisie czyli niezapomnianym sierżancie Ludovicu Cruchot.

Pozostaw komentarz





Francuski Świat na Instagramie